Opis
Co się wydarzy, gdy inteligentna i pełna energii kobieta, zawiedziona przez mężczyzn, spotka mechanika, którego pewność siebie może zawładnąć każdą sytuacją? A co, jeśli Casanova w ubraniu roboczym napotka pierwszy raz kobietę, która mu się oprze? Spotkanie Luizy i Mateusza to nie tylko konfrontacja płci, ale także zderzenie silnych osobowości i całkowicie odmiennych stylów życia, powodujące iskrzenie. Wkrótce pojawiają się kolejne emocje, gdy fascynujący, choć nieprzyjemny szef Luizy i zazdrosna była kochanka Mateusza wkraczają do akcji, zamieniając ich życie w emocjonalny rollercoaster. „Mój mechanik” to historia pełna dowcipnych dialogów i dynamicznych sytuacji, wzbogacona odrobiną wzruszeń. To pełen pasji romans, który pokazuje, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje, a miłość może zaskoczyć nawet w najbardziej niespodziewanym momencie i miejscu. Czy można napisać porywającą opowieść o miłości na polskiej prowincji? Debiutująca Helena Leblanc przekona każdego, że to możliwe. To przygoda, która wciągnie was w świat romantycznych uniesień z przystojnym mechanikiem i niezależną kobietą, która skradła jego serce. „Mój mechanik” to książka, gdzie znajdziemy humor, romantyzm i wzruszenie. Bardzo polecam!
Fragment: Prolog - Luiza, czerwiec 2018Muszę coś przyznać: jeżdżę renaultem. Już słyszę te komentarze: „Kto by jeździł takim złomem?”. Ale nie przekonacie mnie, naprawdę lubię swoje auto. To kompaktowy renault megane, w zachwycającym perłowolazurowym kolorze. Jak wiele kobiet, wybrałam je dlatego, że mi się podobało. Faceci zaraz powiedzą, że tylko ktoś nierozsądny wybiera samochód po wyglądzie czy kolorze. Serio? My tak wybieramy auta, ciuchy, buty i torebki. A oni? Potrafią kierować się wyglądem przy wyborze partnerki życiowej. I to ma być mądre?
Czas na przedstawienie. Jestem Luiza, pracuję w biurze niemieckiej firmy z sektora automotive, zlokalizowanej w specjalnej strefie ekonomicznej niedaleko mojego dolnośląskiego miasta. Jeżdżę renaultem, bo są tanie. Mam 29 lat i mieszkam z rodzicami. Spróbujcie za pensję 2700 zł wynająć mieszkanie. O kupnie nawet nie marzę. Trzeba się utrzymać, płacić rachunki, kupować paliwo i ubrania, a czasem coś zjeść. To trudne, gdy jest się samemu. Niedawno rozstałam się z chłopakiem, z którym byłam od dekady. Dziesięć lat zmarnowanych na życie, które „myślałam” że układam. Znowu jestem na początku drogi.
I żeby było ciekawiej, mój samochód się psuje, najczęściej w najmniej odpowiednich momentach, zgodnie z prawem Murphy’ego. Dziś zepsuł się dzień przed ważnym szkoleniem z szefem. Muszę być w biurze przed siódmą, a żaden autobus nie kursuje do strefy ekonomicznej o tej godzinie, bo są dostosowane do zmian w fabrykach. W panice obdzwoniłam lokalnych mechaników i tylko jeden zgodził się zajrzeć do mojego auta jeszcze dziś. „Specjalista od aut francuskich” - tak się reklamuje w Internecie. Jadę do niego, by zostawić samochód w jego rękach. Trzymajcie kciuki za mnie. I za tego mechanika też.
