Śląsk i Polska wobec Powstania Czeskiego - Szelągowski Adam - książka
Klinika Języka

Śląsk i Polska wobec Powstania Czeskiego - Szelągowski Adam - książka

51,84 zł
Przejdź do sklepu

Opis

Król stanął przed trudnym wyzwaniem. Musiał obronić dotychczasową politykę przed szlachtą, która nie była zadowolona z jego działań i żądała zmiany podejścia do Czech i Węgier. Kluczową kwestią była decyzja, czy trwać przy obecnym kierunku polityczny, czy się z niego wycofać. Król w części wycofał się z wcześniejszych deklaracji, a w części uzasadniał swoje decyzje koniecznością obrony. Przesunął lisowczyków z kresów, obawiając się ich współpracy z Turkami, i wysłał ich w stronę gór, aby zapewnić tamtejszym rejonom spokój. Równocześnie wydawał rozkazy krajczemu, by w razie potrzeby mobilizować województwa. Król argumentował, że lisowczycy w służbie działali spokojnie, a nowo przybyli posłowie z województwa krakowskiego prosili o pokój i ochronę.

Działania lisowczyków na Węgrzech król tłumaczył zagrożeniem ze strony Betlena, który miał sojusz z Turkami, oraz zobowiązaniami wobec cesarza wynikającymi z umów sojuszniczych. Gdy zaciągano województwa, pojawił się Gabor, a Obałkowski go ścigał, z informacją, że działa on pod auspicjami tureckiego cesarza. Cesarz wezwał króla do pomocy wynikającej z paktów. Król skontaktował się z senatorami, by wydać pozwolenia na lisowczyków, by się ich pozbyć. Cesarz wyraził wdzięczność i zaoferował wsparcie w razie zagrożenia ze strony Turka, podkreślając starania o pokój, które prowadził osobiście i przez króla hiszpańskiego.

Najazdy na Śląsk i Węgry król usprawiedliwiał jako działania wynikające z zaciągów na mocy paktów. Odpowiedź króla nie zadowoliła posłów, którzy chcieli zakazu zaciągów i udziału w sprawach austriackich. Oburzenie wywołały poselstwa krakowskie i sandomierskie, a król próbował uspokoić opozycję. Sejm przyznał Jerzemu Zbaraskiemu krakowską kasztelanię, z powodu śmierci księcia Janusza Ostrogskiego. Mimo prób łagodzenia króla, województwo krakowskie nadal było niezadowolone, przyznając podatki w ograniczonej formie.

W sejmie wybuchły spory, pełne ostrych, choć celnych uwag pod adresem króla i jego polityki. Ożga, referendarz koronny, krytykował rozdźwięki w podejściu do polityki wojennej i konieczność zmian. W jego opinii jedna instrukcja nie powinna być prawem dla wszystkich, a jeden poseł nie powinien decydować za cały sejm. Ubolewał nad faktem, że wiadomości o Polsce docierają aż do Konstantynopola. Jego mowa spotkała się z ostrożną reakcją marszałka, który przypominał o szacunku dla monarchy, choć szlachta była niechętna krytyce własnego postępowania i traktowała ją jako osobistą obrazę. Wolność wypowiedzi szlachcica była ograniczona, dopóki była akceptowana przez innych szlachciców.